piątek, 24 października 2014

nie chce mi się tu rozpisywać dla tych wszystkich 13 czytelników. Chętnie z Wami podyskutuję mailowo, bo pisanie sobie a muzom to nie dla mnie. Wolę jednak Salon24 mimo, że z rózna menażerią tam się mozna spotkać. ALe ja właśnie dlatego piszę, dlatego w ogóle prowadzę te blogi. Żeby ludziom popapranym nie było tak łatwo głosić swoje brednie. Żeby spotkali się z oporem zdrowego rozsądku i normalności. Żeby kretyn w końcu usłyszał, że jest kretynem, bo jak przecież wiecie, od poklepywania po plecach to można co najwyżej płuca komuś odbić.
Dlatego zapraszam serdecznie na dyskusje na Salonie 24.
Adres mojego bloga :

Mój blog na Salonie

pozdrawiam wszystkich 13 użytkowników :) i do przeczytania!

12 komentarzy:

  1. Ja nie komentuję - przekonałam się swego czasu na Antysocjalu, że nie ma sensu przekonywać przekonanych tylko i wyłącznie do swoich racji. Poza tym , podzielam wiele z Twoich poglądów i opinii, więc po co dodatkowo komentować?
    A Twoje teksty czytam z ciekawości, z chęci poznania świata nie tylko oczami mainstreamowych mediów. Widzę, że dużo podróżujesz i masz łatwość dzielenia się swoim doświadczeniem w dowcipnym, czasem bardzo dosadnym, barwnym stylu. Lubię to - jak mówi dzisiejsza, fejsbukowa generacja. :-)
    Poza tym, czasem powołuję się na to, co tu przeczytałam , dyskutując z pewnymi osobami z mojego otoczenia - dostarczasz mi czasem argumentów , których nie można podważyć prostym "nie wiesz, nie widziałaś" - bo wtedy mówię, że jest ktoś kto widział np efekty tolerowania multi-kulti na Zachodzie, albo pracował w środowisku np muzułmańskim. Oprócz tego można skorzystać z linków do info podsyłanych bądź przez Ciebie, bądź przez innych Gości.
    Więc nie załamuj się pozornie małą liczbą "czytaczy" - zasięg oddziaływania, szumnie rzecz ujmując, masz o wiele większy. Pozdrawiam serdecznie - Brunetka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje za komplementa :) i zapraszam na mojego bloga na Salonie 24 . Bywa tam gorąco i bywają bardzo ciejkawe dyskusje w komentarzach
      serdecznie zapraszam

      Usuń
    2. @Brunetka,

      Nie pamiętam Cię z Antysocjala. Używałaś jakiegoś nicka?

      Usuń
    3. Tak - Brunetka, wcześniej Maja. Ze Starym Niedźwiedziem pożegnałam się 20 marca 2010 roku.
      Pozdrawiam, B.

      Usuń
    4. A co się wydarzyło? - Jeśli mogę spytać?

      Usuń
    5. Pod którąś notką była dyskusja o różnych sprawach zw z Kościołem, moralnością itp itd. Odezwałam się, no i tak się zaczęła nasza dość długa, zresztą do tamtego momentu całkiem miła znajomość, którą trudno streścić w paru słowach - tu odpowiem tylko na Twoje pytanie.
      Poglądy Niedźwiedzia pewnie znasz, a ja też nie jestem jakimś zaciekłym moherem, ale nie dam się przekonać, że jeśli nawet 99 ludzi na 100 nie zachowuje zasad /np w kwestii dozgonności przysięgi małżeńskiej, czystości przedślubnej itp/ to nie znaczy, ze zasada jako pewien wyznacznik dążenia do ideału powinna przestać obowiązywać. Tak, jak to, że w jakimś środowisku 99% ludzi to złodzieje, nie znaczy, że kradzież przestanie być złem/grzechem/złamaniem naturalnego prawa do osobistej własności.
      Przy tym zawsze zaznaczałam, że chodzi o zasady jako takie - nie mam bowiem żadnego prawa ferować wyroków dotyczących poszczególnych ludzi, bo jak wiemy różne są okoliczności w których postępują tak, a nie inaczej, w których te zasady czasem łamią, ale przecież , czytając życiorysy różnych wielkich autorytetów, wartościowych w jakimś sensie postaci historycznych czy osób uważanych czy ogłoszonych jako święte - zobaczymy, ze bywały to niezłe gagatki, które jednak potrafiły dążyć do jakiegoś wyższego dobra, zachować się bohatersko w najważniejszej chwili,stworzyły coś ważnego... albo po prostu, obrazowo rzecz ujmując "upadały - i powstawały" i to też się liczyło. Liczyło się to, ze powstawały, bo upadek /ufff, ka to kościółkowo brzmi, ale chcę jak najjaśniej :-) i w skrócie / to normalna część naszego niedoskonałego ludzkiego istnienia.

      S.N. z kolei zachwalał "ludzkie podejście" KEA do tych spraw, w przeciwieństwie do KRK, wytykając księżom stawianie wiernym wymagań ponad miarę, łamanie przez nich różnych zasad, zdarzały się i złośliwostki pod ich adresem, które tolerowałam, z uwagi na jego charakterystyczny styl i którymi nie dałam się sprowokować. Ale kiedy Staruszkowi skończyły się merytoryczne argumenty, a w jednej z wypowiedzi określił Prymasa jako "aroganta w purpurze", uznałam za stosowne zakończyć naszą dyskusję - bo do takiego poziomu dyskusji nie dam się sprowadzić, ani nie pozwolę na obrażanie osoby, która może nie jest /dziś już trzeba napisać: nie była/ ideałem, ale w sensie urzędu reprezentowała powagę, instytucje i autorytet KRK w Polsce.
      Żeby być dobrze zrozumianą, ujmę to jeszcze z innej strony: kiedy prezydentem Polski był A. Kwaśniewski, też nigdy nie mówiłam o nim "Kwachu" itp, - nie z szacunku do niego, bo to nie był gość z mojej bajki, ale z szacunku dla Polski, której, niestety, był prezydentem.
      I dlatego pomyślałam,że takie honorowe i definitywne pożegnanie się z "Antysocjalem" może troszkę da S.N., a może i innym, bezkrytycznie go popierającym, do myślenia.
      To był gest w proteście, przywołanie do szacunku i kultury w dyskusji, szacunku także dla moich wartości i osób, które je reprezentują, a nie "foch" obrażonej smarkuli - choć nie wiem, jak został odebrany przez Gospodarza i Gości, bo tak, jak napisałam w ostatnim, pożegnalnym komentarzu, więcej tam się nie pojawiłam.
      Cóż, pojęcie honoru i dotrzymywania słowa nie jest obce także kobietom.
      Pozdrawiam cieplutko,
      Brunetka
      P.S. A że z wieloma Gośćmi jest mi nadal "po drodze" w kwestii poglądów politycznych, patrzenia na współczesny świat i to co się w nim dzieje - to wpadam sobie od czasu do czasu poczytać, co napisał Dibelius, Zgryźliwy, Anna...
      B.

      Usuń
    6. @Brunetka,

      Dziękuję Ci serdecznie za odpowiedź. Szkoda, że tak wyszło.

      Pozdrawiam, TF.

      Usuń
  2. Ja również bardzo chętnie poczytam blog. Może czytelnicy poprzedniego, onietowego bloga nie mogą trafić na Wasze inne blogi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zatem zapraszam na Salon. A czytelnicy sami się znajdą. proszę się nie martwić...
      pozdrawiam

      Usuń
  3. Czemu Salon nie dziala?

    OdpowiedzUsuń
  4. Salon działa. To mnie "zwinęli" Łajdaki...

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Salonu czytalem tylko Twojego bloga, wiec dla mnie nie dziala :)
    Daj namiary gdzie bedziesz kontynuowal.

    OdpowiedzUsuń